Biżuteria też.
A starego rewolweru już tam nie było.
Claire zakryła usta dłonią.
„Boże…”
Pierre usiadł.
„Powiedziałeś jej o kryjówce?”
Spojrzała na niego, jakby pytanie ją uderzyło.
„Oczywiście, że nie.”
Oboje pomyśleli to samo.
Maxime mógł tego sam nie odkryć.
Pierre poszedł do kuchni i otworzył szufladę, w której Claire trzymała wyciągi bankowe, rachunki za prąd i dokumenty ubezpieczenia zdrowotnego. Poszukał najnowszego wyciągu z dodatkowej karty, tej, której Claire rzadko używała.
Trzy wypłaty gotówki.
Dwie płatności na stronie bukmacherskiej.
Przelew na nieznane nazwisko.
Wszystko to w ciągu ostatnich dziesięciu dni.
Claire usiadła powoli, jakby nogi odmówiły jej posłuszeństwa.
„To niemożliwe…”
Ale było możliwe.
I to już się zdarzyło.
Pierre zadzwonił do Maxime’a.
Poczta głosowa.
Oddzwonił.
Poczta głosowa.
Za trzecim razem pojawił się nieznany numer.
Odebrał.