Głos Claire drżał.
„Robert mówi, że…”
Przyszedł około trzeciej nad ranem. Poprosił ją o pieniądze. Pokłócili się. Potem Maxime wyszedł.
„Gdzie zostawił?”
„On nie wie. Powiedział, że chciałeś wysłać go do pracy w Lyonie dla znajomego, który ma warsztat samochodowy. Że wyczyściłeś kartę kredytową, żeby go powstrzymać przed wyjazdem. Gadał bzdury, Pierre.”
Pierre zamknął oczy.
„Nie wspominałem o żadnych znajomych w Lyonie.”
„Wiem. Ale Robert powiedział mi coś jeszcze.”
„Co?”
Claire zaparło dech w piersiach, kiedy rozmawiała przez telefon.
„Maxime mówił o „odzyskaniu tego, co było w skrytce starego”, zanim schowasz to gdzie indziej.”
Pierre nie odpowiedział.
Warsztat, maszyny, głosy wokół niego zniknęły.
Skrytka.
To nie był właściwie sejf.
Po prostu ukryta skrytka schowana za tylną ścianą starej szafy w ich sypialni. Nawyk odziedziczony po ojcu, podejrzliwym człowieku, który zawsze powtarzał: „Ważnych dokumentów nie powinno się zostawiać w szufladzie”.
Pierre trzymał tam akt własności mieszkania, trochę oszczędności, rodzinną biżuterię Claire, rodzinną księgę wieczystą, ważne rachunki i stary, nieaktywny rewolwer, który ojciec przywiózł z innej epoki.
Bezużyteczny przedmiot.