„Zadzwonił do mnie. Prosił o wybaczenie. Dziękuję, że nie ustąpiłaś, kiedy nie mogłam”.
Pierre nie odpowiedział od razu.
Spojrzał na szare niebo nad miastem.
Przez długi czas wierzył, że bycie ojcem oznacza ochronę dziecka przed surowością świata.
Teraz wiedział, że czasami bycie ojcem oznacza zamknięcie drzwi pewnej nocy, aby syn mógł w końcu nauczyć się sam je otwierać rano.
Napisał więc po prostu:
„On idzie naprzód. My też”.
Po czym odłożył telefon i odpisał.
Śmiał się, idąc.
Samotny.
Ale po raz pierwszy od miesięcy nie czuł się już pusty.
Czuł się wyprostowany.