Julien odwrócił wzrok.
„Przejrzał rzeczy swojej matki. Znalazł wyciągi bankowe”.
Pierre poczuł ogromne zmęczenie.
„I dałeś mu pieniądze?”
„Na początku tak”.
„Z poczucia winy?”
„Może”.
„Potem pozwoliłeś mu pogrążyć się jeszcze bardziej”.
Julien zacisnął szczękę.
„Nie zmuszałem go do hazardu”.
Pierre lekko pochylił się do przodu.
„Nie. Po prostu otworzyłeś drzwi dzieciakowi szukającemu ojca i pozwoliłeś mu uwierzyć, że pieniądze mogą wszystko naprawić”.
L
Spojrzenie Juliena stwardniało.
„Uważaj”.
Pierre cicho się zaśmiał.
„Właśnie dowiedziałem się, że moja żona okłamywała mnie przez dwadzieścia dwa lata, że mój syn nie jest mój biologicznie, że ukradł nasze dokumenty, biżuterię, broń i że jest winien pieniądze facetom, którzy się z tobą kręcą. Naprawdę myślisz, że twoje spojrzenie zrobi na mnie wrażenie?”
Julien nie odpowiedział.
Pierre kontynuował:
„Czego chcesz?”
„Żeby ci to oddał”.
„On nic nie ma”.
„Ty masz”.