Niebezpieczny sam w sobie.
Maxime nigdy nie powinien był dowiedzieć się o tej kryjówce.
Chyba że ją widział.
Albo ktoś mu o niej powiedział.
Pierre praktycznie zdarł rękawice robocze, ledwo ostrzegł Samira i wyszedł.
Zamek w mieszkaniu nie został sforsowany.
To go najbardziej martwiło.
Claire już tam była, blada jak ściana, stojąc w przedpokoju. Drzwi do ich sypialni były otwarte.
Pierre przeszedł przez korytarz.
Szafa została przesunięta.
Niewiele.
Zaledwie o kilka centymetrów.
Ale zobaczył to od razu.
Uklęknął, sięgnął za panel, znalazł krawędź i pociągnął.
Schowek był otwarty.
Pusty.
Przez kilka sekund nic nie słyszał.
Ani szlochu Claire.
Ani samochodów na zewnątrz.
Ani nawet własnego oddechu.
Potem zaczął szukać z przerażającą wręcz powolnością.
Papiery zniknęły.
Pieniądze też.