„Możesz wpaść do warsztatu w Pantin? Chciałbym ci coś pokazać”.
Prawie odpowiedział, że jest zajęty.
Nie był.
Poszedł.
Maxime miał na sobie za duży niebieski kombinezon, ręce umazane smarem. Miał krótko obcięte włosy. Schudł. Jego twarz się zmieniła. Nie do końca. Ale coś w jego oczach było mniej zamglone.
Na podnośniku czekał stary Clio.
„Sam wymieniłem klocki hamulcowe” – powiedział Maxime. „No… prawie sam. Karim sprawdził”.
Pierre obejrzał pracę.
Dobrze.
Nie idealnie.
Ale dobrze.
„Nieźle” – powiedział.
Maxim ledwo się uśmiechnął.
Potem sięgnął do kieszeni i podał mu kopertę.
„To dla ciebie”.
Pierre ją otworzył.