Pierre położył obie dłonie na stole.
„Nie zapłacę”.
Julien wpatrywał się w niego.
„Nie rozumiesz”.
„Wręcz przeciwnie. Rozumiem doskonale. Koniec. Nikt więcej nie zapłaci za to, że Maxime dalej się niszczy”.
„Moi ludzie nie są cierpliwi”.
„To powiedz im, żeby się uczyli”.
Julien uśmiechnął się krzywo.
„Grasz twardziela”.
Pierre wstał.
„Nie. W końcu gram ojca”.
Wyszedł z kawiarni, nie dopijając kawy.
Tym razem nie poszedł do domu.
Wrócił na komisariat.
Rozmawiał.
O wszystkim.