„Zabierzemy go do domu” – wyszeptała. „Zabierzemy mu telefon. Miejcie go na oku. Zamknijcie go, jeśli będzie trzeba”.
Pierre spojrzał na nią z ogromnym smutkiem.
„On nie wraca do domu”.
Uniosła głowę.
„Co?”
„Nie dziś wieczorem. Nie jutro. Nie w ten sposób”.
„Pierre, to nasz syn!”
„Dokładnie”.
Pokręciła głową.
„Nie możesz mnie o to pytać”.
„Nie pytam ciebie. Proszę cię, żebyś przyjrzał się temu, kim się staje”.
W tym momencie Maxime wyszedł z biura w towarzystwie funkcjonariusza.
Nie szedł jak złamany człowiek.
Chodził jak ktoś, kto wciąż szuka wyjścia, żeby uniknąć odpowiedzialności.
„Jesteś już szczęśliwy?” zawołał. Przez twoje teatralne zachowanie traktują mnie jak złodzieja.
Pierre zrobił krok w jego stronę.
„Nie traktują cię jak złodzieja z mojego powodu. Traktują cię jak złodzieja, bo zabrałeś dokumenty, biżuterię i broń, która nie należała do ciebie”.
„Ten dom też jest mój!”