Ritner reprezentował coś bardziej podstępnego niż sam Fulker. Fulker był naukowcem. Ritner był biurokratą. Nie brudził sobie rąk, ale jego obecność wszystko potwierdzała. Był oficjalnym świadkiem, strażnikiem administracyjnej legalności i to właśnie ta biurokratyzacja horroru umożliwiła to wszystko.
Bez Ritnera Vulker byłby jedynie szalonym doktorem. Z Ritnerem był uprawnionym badaczem i to właśnie ta autoryzacja, to systemowe przyzwolenie, sprawiło, że nazistowskie zło stało się czymś groźniejszym niż zwykła przemoc. Niemieckie pielęgniarki pracujące pod wodzą Fulkera reagowały różnie. Niektóre odmawiały spojrzenia więźniom w oczy.
Inni rozwinęli w sobie mechaniczną sztywność, wykonując polecenia z mechaniczną precyzją, jakby oderwanie się od emocji było jedynym sposobem na przetrwanie. Jedna z nich, Greta Hoffman, prowadziła sekretny pamiętnik. Napisała: „Nie wiem już, kim jestem. Stałam się kimś innym. Osobą, która trzyma kobietę za ręce, podczas gdy lekarz odcina jej palce.