Następnie obserwował postęp infekcji, nie proponując żadnego leczenia. Zanotował szybkość wzrostu gorączki, kolor skóry wokół rany i moment rozpoczęcia majaczenia. Niektórzy umierali w ciągu trzech dni, inni w ciągu tygodnia. Porównali wyniki, szukając wzorców, a gdy jedna z nich zmarła, po prostu odnotowali osobę numer 12, która zmarła jako kolejna.
Testował również eksperymentalne środki antyseptyczne stosowane na otwarte rany bez znieczulenia. Kobiety krzyczały, wijąc się na pasach mocujących je do metalowych stołów. Volker mierzył intensywność bólu, obserwując skurcze mięśni, rozszerzenie źrenic i tętno. Dla niego ból nie był cierpieniem, był czymś oczywistym, wskaźnikiem fizjologicznym, który należało rejestrować i analizować.
Ale chyba najbardziej niepokojąca była ciągła obecność oficera SS. Nigdy nikogo nie dotykał. Nigdy nie wydawał rozkazów. Po prostu obserwował i robił notatki. Nazywał się Klaus Ritner i był odpowiedzialny za to, aby wszystko zostało udokumentowane na potrzeby wyższych raportów. Miał mniejszy, czarny, skórzany notes i pisał wiecznym piórem, zawsze stojąc, zawsze w milczeniu i zawsze z tym samym zimnym spojrzeniem, jakby był świadkiem rutynowego zabiegu chirurgicznego, a nie okrucieństwa.