Ernst Felker, lekarz szkolony w Berlinie, członek niemieckiego korpusu medycznego z nienaganną historią, przynajmniej na papierze. Vulker był metodyczny. Nosił okulary w cienkich oprawkach, mówił cicho i zawsze dbał o czystość rąk. Wszystko zapisywał. Temperaturę ciała, czas oporu, reakcję skóry, stopień bólu.
Wszystko zostało zapisane w czarnych, twardych zeszytach, sporządzonych precyzyjnym, kursywnym pismem. Dla niego te kobiety nie były ofiarami, lecz danymi. Wśród więźniarek znalazły się pielęgniarki schwytane podczas opieki nad rannymi żołnierzami aliantów, kurierki ruchu oporu przechwycone na wiejskich drogach, nauczycielki oskarżone o ukrywanie Żydów, szwaczki zadenuncjowane przez kolaborujących sąsiadów, zwyczajne kobiety, kobiety, których twarze zniknęły ze zbiorowej pamięci, ponieważ ich imiona nigdy nie zostały odnalezione.