Marguerite pamiętała jego twarz, ale nie imię. Nikt nie znał jego imienia. Trzecią osobą była Hélène Girard, lat 69, która po wojnie wyemigrowała do Kanady. Nigdy nie opowiadała o swoich przeżyciach, nawet własnej rodzinie. „Próbowałam zapomnieć” – powiedziała Morau. „Ale tych rzeczy się nie zapomina”.
Po prostu pozostają zakopane, a kiedy ktoś ich dotknie, wracają, jakby to było wczoraj”. Potwierdziła istnienie piwnicy. „Wiedzieliśmy, że tam na dole są ciała. Czuliśmy ich zapach. Ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy, bo rozmowa oznaczała przyznanie, że my będziemy następni”. Helene była nauczycielką literatury przed wojną.
Została aresztowana za odmowę usunięcia zakazanych książek ze szkolnej biblioteki. Pamiętała, jak podczas eksperymentów recytowała w myślach wiersze Baudlera. To był jej sposób na ucieczkę, na zachowanie człowieczeństwa, na przypomnienie sobie, że istnieje coś poza tym bólem. Powiedziała Morau, że nawet teraz, prawie 50 lat później, nie może czytać Baudlera bez drżenia.
Dzięki jej świadectwom Morau udało się zbudować kompletną narrację. Spędził kolejne dziesięć lat w… Prowadził badania, przeprowadzał wywiady z byłymi niemieckimi żołnierzami i przeszukiwał archiwa wojskowe. W końcu, w 1999 roku, opublikował książkę zatytułowaną „Milczenie kobiet z Pas-de-Calais”. Książka wywarła ogromny wpływ.