Opowiedziałam tę historię, bo już do mnie nie należy. Należy do tych, których próbowali wymazać, do kobiet, o których świat postanowił zapomnieć, ale których głosy wciąż rozbrzmiewają w ciszy. Przez lata to, co się tam wydarzyło, pozostawało pogrzebane pod śniegiem i wstydem. Ale za każdym razem, gdy ktoś słucha, komentuje lub dzieli się swoimi przeżyciami, jakaś jego część się budzi.
Wspomnienie, imię, oddech, który nie chce umrzeć. Jeśli ta historia Cię poruszyła, nie pozwól, by Cisza nie zwyciężyła. Jeszcze raz napisz coś w komentarzach, choćby jedno słowo. Prosty gest, ale pełen znaczenia. Słowo dla niej, dla każdej kobiety, która zniknęła bez sprawiedliwości, dla każdego życia zredukowanego do liczby.
Bo pisząc, mówiąc, dajesz światu znać, że istnieli, że wciąż mają znaczenie. Subskrybuj ten kanał, nie dla mnie, ale dla niej, bo każda nowa historia, którą tu opowiadasz, to akt oporu przeciwko zapomnieniu. To sposób na przypomnienie sobie, że zło nie zaczyna się od krzyku, ale od ciszy. Każdy głos, który dołącza do naszego, rozpala na nowo światło w nocy, płomień, którego nic nie zgasi.