Proces dehumanizacji rozpoczął się po przybyciu. Kobiety zabrano do pomieszczenia, gdzie konfiskowano im ubrania i palono. Ich włosy obcięto krótko, niemal ogolono. Rzeczy osobiste, listy, zdjęcia i obrączki ślubne wrzucono do torby i zapomniano o nich. Kobieta otrzymała szorstką, szarą tunikę bez bielizny, która wystawiała je na ciągłe zimno.
A potem pojawił się numer namalowany czarnym pędzlem na ich lewym przedramieniu. Niektórzy próbowali go zetrzeć, zmyć, sprawić, by zniknął, ale tusz był nieusuwalny i z czasem przestała próbować. Numer stał się ich częścią, a ich imiona stopniowo zanikały. Jeden z najbardziej okrutnych eksperymentów polegał na zanurzeniu w lodowatej wodzie.
Więźniarki umieszczano w metalowych zbiornikach wypełnionych wodą o temperaturze od 2 do 5°C. Były nagie, unieruchomione skórzanymi pasami, które wrzynały się w nadgarstki i kostki. Vulker mierzył czas, po jakim traciła przytomność. Mierzył temperaturę ciała co pięć minut termometrami doodbytniczymi. Kontakt był brutalny i inwazyjny, co dodatkowo upokarzało tortury fizyczne.
Niektóre trwały 15 minut, inne pół godziny. Żadne nie trwało dłużej niż godzinę. Po wyjęciu skóra była sina, usta fioletowe, a oczy szkliste. Niektóre nigdy nie odzyskały przytomności. Zabrano je z powrotem do cel, gdzie w nocy umierały. Samo zamrożenie nie było równoznaczne z obserwacją.
Testował również metody ogrzewania. Niektóre kobiety, zanurzone na skraju śmierci, umieszczano przy nagich ciałach niemieckich żołnierzy, aby sprawdzić, czy ludzkie ciepło może je ożywić. Inne zanurzano w gorącej wodzie, co powodowało szok termiczny, który często zatrzymywał akcję serca. Vulker wszystko notował.
Według jego notatek, najskuteczniejszą metodą było stopniowe ogrzewanie za pomocą podgrzewanych koców. Jednak ta konkluzja okupiona została dziesiątkami ofiar śmiertelnych, w tym kobietami, które zmarły z powodu hipotermii, zawału serca i wstrząsu. Wszystko to za sprawą notatki w czarnym notatniku. Inny eksperyment obejmował celowe infekcje. Vulker wstrzykiwał więźniom żywe bakterie, tężec, gangrenę i posocznicę w małe nacięcia na nogach lub ramionach.