Inni zmarli wkrótce potem, złamani fizycznie i psychicznie. A ci nieliczni, którym udało się wrócić do domu, nigdy nie opowiedzieli o tym, co przeżyli, przynajmniej nie publicznie. Bo kto by im uwierzył? Powojenne społeczeństwo nie chciało słyszeć o tych okropnościach. Ludzie chcieli odbudować się, zapomnieć, iść naprzód.
A kobiety, które przeżyły te obozy, nosiły w sobie wstyd, na który nie zasługiwały. Wstyd narzucony im przez świat, który wolał nie wiedzieć. Dlatego milczały. Pogrzebały wspomnienia, próbowały wrócić do normalności. Ale niektóre rany nigdy się nie goją. A pytanie, którego nikt nie chciał zadać, brzmiało: „Ile jeszcze istniało takich miejsc?”. Ile jeszcze kobiet pogrążyło się w milczeniu? Odpowiedź jest przerażająca.