Wiadomość brzmiała: „Mam na imię Elise”. „Istniałam”. Kiedy ruiny eksplorowano w 1978 roku, ta wiadomość wciąż tam była, pokryta mchem, ale czytelna. Została sfotografowana, skatalogowana i dziś znajduje się w paryskim muzeum na stałej wystawie poświęconej zapomnianym zbrodniom wojennym. Elise była nauczycielką w małej wiosce niedaleko Arras.
Została aresztowana, ponieważ odmówiła wydania żydowskiej rodziny ukrywającej się w piwnicy. Miała dwadzieścia lat. Uwielbiała poezję Rimbauda i grała na skrzypcach. Po wojnie chciała wyjechać do Włoch. Nigdy tego nie zrobiła. Zmarła w tej celi trzy dni po tym, jak wyryła w niej swoje imię. Ale to imię przetrwało i dziś jest wszystkim, co po niej pozostało.
Mimo wszystko niektóre przeżyły nie dlatego, że zostały oszczędzone, ale dlatego, że ich ciała, dzięki dobremu uczynkowi, zostały ocalone. Kiedy jednostka została ewakuowana w kwietniu 1944 roku, dziesięć kobiet wciąż żyło. Zostały przeniesione do innych obozów, gdzie zaginęły w chaosie końca wojny. Wojny. Niektóre zostały wyzwolone przez aliantów w 1945 roku.