To była dla niego wystarczająca odpowiedź.
Wtulił twarz w poduszkę i znów zaczął płakać.
Położyłaś dłoń na jego plecach i poczułaś, jak coś w tobie twardnieje.
Nie przeciwko synom.
Dla nich.
O 8:00 Paulina zeszła na dół ubrana na brunch.
Brunch.
Biała lniana sukienka, złote kolczyki, cieliste szpilki i okulary przeciwsłoneczne na głowie. Weszła do jadalni, jakby dom nie rozpadł się dwanaście godzin wcześniej.
Bliźniaki siedziały w milczeniu przy stole.
Nie patrzyły na nią.
To natychmiast ją zirytowało.
„Co w tym nastroju?” zapytała. „Nie będziemy mieli kolejnego dramatycznego poranka”.
Łyżeczka Santiego znów brzęknęła.
do miski.
Mati wyszeptała: „Chcemy babci”.
Twarz Pauliny stężała.
„Jej już nie ma”.
Mati podniosła wzrok.
„Tata powiedział, że nie kradła”.
Następna cisza była zabójcza.
Paulina powoli odwróciła się do ciebie.
„Co im powiedziałeś?”
„Prawdę”.