„Chciała użyć moich synów jako karty przetargowej”.
Gabriel nie złagodził jej tonu.
„Tak”.
Wyobrażałaś sobie Paulinę siedzącą na schodach, podczas gdy chłopcy krzyczeli za Rosalią.
Nie pocieszyła ich, bo ich ból był częścią strategii.
Matka, która naprawdę kocha swoje dzieci, nie pozwoliłaby im tak cierpieć.
Ale kobieta planująca zyskać przewagę – tak.
Tego popołudnia złożyłaś wniosek o opiekę w trybie nagłym.
Prawnicy Pauliny walczyli zaciekle.
Spierali się o reputację. O nieporozumienie. Argumentowali, że matka nie powinna być rozdzielana z dziećmi z powodu jednego „incydentu domowego”. Próbowali przedstawić Rosalíę jako manipulatorkę, a ciebie jako osobę kontrolującą.
Wtedy sąd zobaczył nagranie.
Nie tylko bransoletkę.
Biuro.
Groźbę.
SMS.
Logi dostępu.
Wielokrotne wejście Rafaela przez drzwi służbowe.