Rafa uniósł obie ręce.
„Nie chcę problemów”.
„Więc nie powinnaś była wchodzić do mojego domu”.
Zerknął w stronę drzwi.
Dwóch twoich prywatnych ochroniarzy już weszło do środka. Wcisnęłaś cichy alarm pod stołem w chwili, gdy Rafa wszedł.
Wyraz twarzy Pauliny się zmienił.
„Zadzwoniłaś do ochrony?”
„Nie” – powiedziałaś. „Włączyłam go”.
Rafa przełknął ślinę
winien.
Mądrzy mężczyźni rozpoznają, kiedy ktoś w pomieszczeniu zwraca się przeciwko nim.
Wskazałeś na najbliższe krzesło.
„Usiądź”.
Spojrzał na strażników.
Potem usiadł.
Paulina wybuchnęła.
„Nie możesz nas przesłuchiwać jak przestępców”.
Spojrzałeś na ekran, na którym jej ręka wciąż tkwiła zamrożona w torbie Rosalii.
„Nie, Paulino. Dokumentuję”.
Gabriel przybył trzydzieści minut później z dwoma prawnikami i prywatnym technikiem kryminalistycznym. Do tego czasu Rafa przestał udawać dzielnego. Paulina siedziała w salonie ze skrzyżowanymi ramionami, milcząca i wściekła.
Twoi synowie zostali na górze z Eleną.
Nienawidziłeś tego, że byli w domu, kiedy to się działo.