Za tobą zadzwonił jeden z telefonów stacjonarnych.
Żadne z was się nie ruszyło.
„Gdzie są dokumenty, Paulino?”
Uśmiechnęła się.
Mała.
Brzydka.
„Spóźniłaś się”.
Ciało ci zmroziło.
Wtedy otworzyły się drzwi wejściowe.
Rafa wszedł, jakby już to robił.
Był wysoki, opalony, drogo ubrany i czuł się zbyt swobodnie, wchodząc do twojego domu bez pozwolenia. Jego wzrok przesunął się z Pauliny na ciebie, a potem na ekran.
Od razu zrozumiał.
„Paulina” – powiedział powoli – „co zrobiłaś?”
Odwróciłaś się do niego.
„Kim jesteś?”
Próbował się uśmiechnąć.
„Rafael Aranda. Konsultant finansowy”.
Spojrzałaś na Paulinę.
Unikała twojego wzroku.
„Konsultant dla kogo?”
Rafa nie odpowiedział.
Więc odpowiedziałaś za niego.
„Dla mojej żony”.