Jej oczy błysnęły.
„Nie masz pojęcia, jaka jest prawda”.
Przyjrzałeś jej się uważnie.
„Uczę się”.
Wyprostowała się.
„Héctorze, czy mogę z tobą porozmawiać na osobności?”
„Nie”.
Rozchyliła usta.
„Słucham?”
„Wszystko, co masz do powiedzenia o Rosalii lub chłopcach, możesz powiedzieć tutaj”.
Bliźniaki patrzyły na was oboje, przestraszone, ale obserwujące.
Paulina zrozumiała zagrożenie.
Dzieci pamiętają.
Wymusiła uśmiech tak napięty, że aż bolesny.
„Chłopcy, idźcie na górę”.
„Nie” – powiedziałeś.
Głowa Pauliny gwałtownie obróciła się w twoją stronę.
„Zostają” – powiedziałeś. „Widzieli już wystarczająco dużo dorosłych podejmujących decyzje w ich obecności”.
Jej ręce lekko drżały.
Wtedy zadzwonił telefon.
Spojrzała na ekran i po raz pierwszy na jej twarzy pojawił się prawdziwy strach.
Widziałaś imię, zanim odwróciła wzrok.