Pokazał nagranie. Dźwięk groźby. Logi dostępu. Wiadomość od Rafaela. Nagranie, na którym Paulina podrzuca bransoletkę. Dowód nieautoryzowanego dostępu do twoich prywatnych plików.
Paulina próbowała się roześmiać.
„Jesteście szaleni. Ta bransoletka jest moja. Mogę ją nosić, gdzie chcę”.
Główny śledczy spojrzał na nią.
„Nie, kiedy używasz jej do oskarżenia kogoś innego o kradzież”.
Rafa zaczął się pocić.
Dobrze.
Pot czyni tchórzy uczciwszymi szybciej niż przemówienia.
Pierwszy funkcjonariusz zapytał Paulinę, czy chce złożyć zeznania.
Spojrzała na ciebie.
Przez sekundę widziałeś kobietę, którą poślubiłeś. Piękną, dumną, nietykalną. Kobieta, która kiedyś trzymała cię za rękę na gali i szeptała, że razem wyglądacie na niezwyciężonych.
Potem zobaczyłeś Rosalíę w kajdankach.
Twoich synów krzyczących u jej stóp.
Złudzenie całkowicie zniknęło.
Paulina powiedziała: „Chcę mojego prawnika”.
O zachodzie słońca Rosalía została zwolniona.