„Mam prawo do bezpieczeństwa”.
„Masz bezpieczeństwo”.
„Bo na to pozwalasz” – powiedziała. „Bo twoi prawnicy tak wszystko zaprojektowali, że jeśli kiedykolwiek uznasz, że jestem uciążliwa, odejdę z resztkami”.
No i stało się.
Nie strach.
Chciwość w przebraniu ofiary.
„Wrobiłeś Rosalíę z powodu pieniędzy?”
„Nikogo nie wrobiłem”.
Podszedłeś do konsoli w jadalni, wziąłeś pilota i włączyłeś duży ekran ścienny podłączony do systemu alarmowego.
Potem odtworzyłeś nagranie.
Paulina patrzyła, jak wchodzi do pralni z bransoletką.
Obserwowałeś jej twarz.
Na początku zaprzeczenie.
Potem kalkulacja.
Potem wściekłość.
Zatrzymałeś film dokładnie w momencie, gdy jej ręka zniknęła w torbie Rosalíi.
„Wyjaśnij”.
Wpatrywała się w ekran.
Potem odwróciła się do ciebie.
„Nie masz pojęcia, co ta kobieta robiła”.
Prawie ją podziwiałaś.
Nawet przed kamerą próbowała nagiąć rzeczywistość.
„Widziała cię w moim biurze” – powiedziałaś.
Twarz Pauliny znieruchomiała.
„Widziała, jak fotografujesz dokumenty powiernicze” – kontynuowałaś. „Groziłaś jej. Potem podrzuciłaś bransoletkę i wezwałaś policję”.
Jej oddech się zmienił.