Przez następną godzinę siedziałeś sam w swoim biurze i podążałeś śladem wstecz.
Sprawdzałeś poranne nagrania z kamer. Paulina jadła śniadanie na tarasie, podczas gdy Rosalía karmiła bliźniaki w kuchni. O 9:38 Paulina warknęła na Matiego za rozlanie soku, a potem odeszła, podczas gdy Rosalía uklękła, żeby go pocieszyć.
O 10:16 Rosalía zabrała chłopców do ogrodu.
O 11:02 Paulina weszła do twojego biura.
Do twojego biura.
Podszedłeś bliżej.
Kamera w twoim biurze pokazała, jak szybko zbliża się do zamkniętej szafki za twoim biurkiem. Otworzyła ją kluczem, o którym nie wiedziałeś, że ją ma. W tej szafce nie było pudełek na biżuterię ani gotówki.
To były twoje akta osobiste.
Dokumenty własności.
Umowy powiernicze.
Polisy ubezpieczeniowe.
Dokumenty funduszu edukacyjnego twoich synów.
Poczułeś, jak ci się robi niedobrze.
Paulina wyjęła teczkę z napisem „Fundusz dla dzieci — Santi i Mati” i sfotografowała kilka stron telefonem. Następnie odłożyła wszystko dokładnie tak, jak było i zamknęła szafkę.
Powoli się odchyliłeś.
Bransoletka nie była całą tajemnicą.
To była okładka.