Uklęknęłaś.
„Tak”.
Przyjrzał ci się.
Tym razem uwierzył ci na tyle, żeby odejść.
Kiedy dzieci zniknęły, maska Pauliny pękła.
„Popełniasz błąd”.
„Nie” – powiedziałeś. „Popełniłem błąd, poślubiając kogoś, kogo nie znałem”.
Zaśmiała się ostro.
„To bogate. Nie chciałeś żony. Chciałeś kogoś ozdobnego, budując swoje imperium”.
„Chciałem rodziny”.
„Chciałeś spadkobierców” – warknęła. „Wszyscy tacy jak ty chcą spadkobierców”.
Wpatrywałeś się w nią.
To słowo dziwnie uderzyło w pokój.
Bo przypomniałeś sobie dokumenty powiernicze.
Powiernictwo dla dzieci.
Wiadomość Rafaela.
Sfingowane aresztowanie.
Próba usunięcia Rosalii.
To było coś więcej niż zazdrość.
„Co planowałeś przeprowadzić?” – zapytałeś.
Odwróciła wzrok.
„Co Rafa miał na myśli?”
„Nic”.
Podszedłeś bliżej.
„Paulina”.
Uniosła brodę.