„Miły. Może zbyt miły. Zanim pomylił sukces z surowością”.
Nie wymieniła jego imienia.
A ja nie naciskałem.
Minęły miesiące.
Zima otuliła Lyona szarą wilgocią.
Moje oceny spadły, a potem znowu wzrosły.
Pracowałem w kawiarni, prowadziłem zajęcia, odwiedzałem Madame Vasseur i…
Zachowywałam się, jakby moje ciało nie miało granic.
Wciąż mi nie płaciła.
Czasami mówiła:
„Nie zapomniałam”.
Czasami mówiła:
„Rachunek trzeba zapłacić”.
Czasami nic nie mówiła.
Mój współlokator, Sami, uważał to za absurd.
Pewnego wieczoru, jedząc makaron prosto z garnka, powiedział do mnie:
„Ona cię wykorzystuje”.
„Ledwo chodzi”.