Więc odmówiłem.
I zrobiłem coś jeszcze.
Z pomocą Maître Lefèvre, byłych nauczycieli i lokalnych organizacji społecznych, przekształciłem pokój na parterze w małą salę do nauki dla licealistów i studentów na stypendiach.
Nic wielkiego.
Żadnej gali.
Żadnej złotej tabliczki.
Kilka biurek.
Przekazane komputery.
Drukarka, która czasami się psuła.
Kawa.
Herbata.
Wnioski o stypendium.
Porady dotyczące francuskiej platformy aplikacyjnej na uniwersytety, Parcoursup.
Pomoc w składaniu wniosków o zakwaterowanie.
Na oknie umieściłem małą tabliczkę:
La Maison de la Traboule — Wsparcie Akademickie i Wzajemna Pomoc Studentów.
Pierwszego wieczoru przyszło trzech studentów.
Potem sześciu.
Potem dwunastu.
Niektórzy potrzebowali pomocy z matematyką.
Inni po prostu chcieli cichego miejsca do nauki.
Inni po prostu potrzebowali kogoś, kto by im powiedział: