Nalegałem, żeby zabrać ją do szpitala.
Protestowała.
Wygrałem.
To nie był udar, powiedzieli lekarze.
Tylko odwodnienie, nieprawidłowa dawka leków, wahania ciśnienia krwi.
Tylko.
Lekarze czasami wolą słowa, które bardziej uspokajają niż wyjaśniają.
Stażysta zapytał mnie:
„Czy jest pani spokrewniona?”
Zacząłem odpowiadać, że nie.
Pani Vasseur mnie uprzedziła.
„To mój wnuk”.
Lekarz spojrzał na mnie.
Nie poprawiałem jej.
W drodze taksówką do domu długo się nie odzywała.
Potem powiedziała:
„Nie powinnam była tego mówić”.
„Nic się nie stało”.
„Tak, to prawda. Słowa mają znaczenie”.
Odwróciła twarz w stronę okna.
„Ale samotność czasem czai się, zanim duma zdąży ją powstrzymać”.
Nie mogłam wymyślić niczego, co mogłabym powiedzieć.
Więc, kiedy wróciłyśmy do domu, zrobiłam herbatę.