Jak ludzie, którzy już zaczynają robić inwentaryzację.
Pogrzeb odbył się kilka dni później.
Prosta ceremonia w małym kościele w Starym Lyonie.
Przyjechali sąsiedzi.
Kilku starych znajomych.
Claire wygłosiła idealną mowę pogrzebową.
Philippe mówił o niezależnej, dostojnej i odważnej matce.
Słuchałem z tyłu, w mojej niedoprasowanej czarnej koszuli, zastanawiając się, gdzie podziały się te słowa, skoro jadła samotnie zimną zupę.
Po ceremonii na schodach kościoła dołączył do mnie Maître Lefèvre.
Trzymał kremową kopertę.
„Zostawiła mi szczegółowe instrukcje” – powiedział.
Podał mi kopertę.
Było na niej napisane moje imię.
Adrien.
„Przeczytaj to dziś wieczorem. Nie tutaj”.
Poczułem, jak ściska mnie w gardle.
„Co to jest?”
Notariusz spojrzał na mnie z łagodnym, poważnym wyrazem twarzy.
„Może początek czegoś”.
Tego wieczoru, w moim pokoju, usiadłem przy biurku.
Sami udawał, że po mnie sprząta.
Koperta
Wydawał się cięższy niż papier.
Otworzyłem go.
W środku znajdowało się kilka stron zapisanych niebieskim atramentem.
Pismo Madame Vasseur było delikatne, proste, niemal eleganckie.