Dodał:
„Dziedziczenie to prawie zawsze jedno i drugie naraz”.
Wprowadziłem się tego lata.
Nie od razu.
Były papiery.
Podpisy.
Inspekcje.
Pilne naprawy.
Dach zdecydowanie przeciekał.
Poręcz schodów rzeczywiście była niebezpieczna.
Fortepian był tak rozstrojony, że nawet duchy by się skrzywiły.
Ale ściany trzymały.
Tak jak napisała.
Sami pomógł mi pomalować górę.
Moja mama przyjechała na weekend z Clermont-Ferrand.
Kiedy zobaczyła kuchnię, stare kafelki i światło wpadające przez okno, cicho zapłakała.
Potem położyła rękę na stole i powiedziała:
„Niektórzy zostawiają pieniądze. Inni zostawiają świadka”.
Nie zrozumiałam od razu.
Później zrozumiałam.
Zachowałam pianino.