Przyjechałam dla pieniędzy.
Zostałam z powodu, którego na początku nie potrafiłam wyjaśnić.
Rzeczywiście, w każdy czwartek była mi winna trzydzieści euro.
Wiedziała o tym.
I zanim umarła, spłaciła dług znacznie większy niż pensja.
Nie dlatego, że dobroć zawsze zasługuje na nagrodę.
Życie nie jest takie piękne.
Ale dlatego, że starsza kobieta, samotna na końcu wąskiego korytarza, miała jeszcze dość jasności umysłu, by dostrzec we mnie coś, czego świat jeszcze nie nauczył się wykorzystywać.
Niektórymi wieczorami, po wyjściu studentów, siedzę w jej starym fotelu przy oknie.
Dom cicho skrzypi.
Grzejnik syczy zimą.
Na zewnątrz w korytarzu rozbrzmiewają kroki.