Wyobraź sobie świat, w którym choroby dziedziczne są eliminowane poprzez staranną selekcję, gdzie każde pokolenie jest silniejsze od poprzedniego. Można to osiągnąć dzięki systematycznym zasadom hodowli. Margaret słuchała, szybko kalkulując. Pembroke reprezentował zarówno szansę, jak i zagrożenie. Szansę, ponieważ jego wiedza medyczna przewyższała jej i mógł posunąć naprzód jej badania.
Zagrożenie, ponieważ mógłby odkryć pełny zakres jej eksperymentów i zareagować moralnym sprzeciwem. Wielu lekarzy abstrakcyjnie opowiada się za teoriami eugenicznymi, ale może skupiać się na praktycznych zastosowaniach. „Pańskie idee są fascynujące, doktorze Pembroke” – powiedziała ostrożnie. „Zachowałam pewne obserwacje dotyczące dziedziczności wśród zniewolonej ludności tutaj.
„Być może nic tak systematycznego jak twoje badania, ale wystarczająco, by przekonać mnie, że zasady hodowli zwierząt mają zastosowanie do ludzi”. Pemroke pochylił się do przodu, jego oczy błyszczały. Byłbym zaszczycony, widząc twoją pracę. Być może mógłbym podzielić się obserwacjami, które posunęłyby naprzód nasze badania.
Po długiej przerwie Margaret podjęła decyzję. „Dobrze, doktorze. Pokażę panu moją placówkę, ale muszę nalegać na całkowitą dyskrecję. Praca jest naukowo uzasadniona, ale ogół społeczeństwa nie jest wystarczająco wykształcony, by zrozumieć jej wagę. Ma pan moje słowo jako dżentelmena i człowieka nauki” – odpowiedział uroczyście Pemrook.
Następnego ranka Margaret zaprowadziła Pemrooka do kompleksu. Podczas spaceru przez Pine Forest, wyjaśniła mu swoje teorie i metody bardziej szczegółowo niż kiedykolwiek wcześniej. Opowiedziała o 13 latach kontrolowanej hodowli, skrupulatnej dokumentacji, próbach izolowania i przewidywania cech dziedzicznych. Pembroke słuchał z uwagą, od czasu do czasu wtrącając pytania, które świadczyły o jego wiedzy medycznej i szczerym zainteresowaniu.
Kiedy dotarli do kompleksu, Margaret najpierw zaprowadziła go do budynku, w którym przechowywała swoje dokumenty. Półka za półką dzienników, wykresów i diagramów dokumentujących narodziny, zgony, pomiary i obserwacje z ponad dekady. Pembroke przyglądał się im z rosnącym entuzjazmem. „Niezwykłe” – mruknął, przeglądając dziennik z 1847 roku, dokumentujący trzy pokolenia rodziny.