Po osiągnięciu dojrzałości jest to jedyny sposób na zwiększenie prawdopodobieństwa wystąpienia albinizmu w kolejnych pokoleniach. To dziecko zostanie oznaczone jako pokolenie 1, płeć żeńska. Kiedy osiągnie wiek około 15 lat, zostanie ponownie skrzyżowana z osobnikiem zero. Eliza, leżąc wyczerpana na łóżku porodowym, podsłuchała tę rozmowę.
Konsekwencje były wystarczająco jasne, nawet pomimo jej bólu i zmęczenia. Zamierzali zabrać jej córkę, wychować ją w tym kompleksie i ostatecznie zmusić do przeżycia tego samego koszmaru, którego doświadczyła Eliza. Uświadomienie sobie tego faktu wywołało w Elizie dźwięk, który nie był do końca krzykiem, nie do końca szlochem, ale czymś bardziej pierwotnym, dźwiękiem absolutnej rozpaczy, który miał prześladować Thomasa, który słyszał go z zamkniętego pokoju do końca życia.
Margaret pozwoliła Elizie karmić dziecko piersią przez tydzień, wystarczająco długo, aby mogła się nim opiekować. Następnie, 24 maja, niemowlę zostało zabrane i przeniesione do oddzielnego pokoju, gdzie mamka, kolejna niewolnica, miała się nim opiekować pod nadzorem Margaret. Eliza wróciła do ogólnej populacji kompleksu, jej ciało wciąż dochodziło do siebie po porodzie, z pustymi ramionami, a mleko boleśnie wysychało, ponieważ nie miała dziecka do nakarmienia.
Po tym majowym tygodniu w kompleksie zapadła dziwna, napięta cisza. Dźwięki z innych budynków ucichły niemal całkowicie. Nawet Margaret wydawała się przygaszona, choć zachowywała rutynę i kontynuowała dokumentowanie obserwacji z mechaniczną precyzją. Coś się zmieniło. Jakaś równowaga została zachwiana, choć Thomas nie potrafił dokładnie określić, co.
Nikt nie wiedział, że Eliza podjęła decyzję w tym tygodniu, kiedy pozwolono jej potrzymać córkę. Decyzja zrodzona z miłości tak silnej, że przerodziła się w straszliwy czyn. Szóstej nocy, gdy zapadła całkowita ciemność, a w kompleksie panowała cisza, Eliza zrobiła coś, co zagwarantowało, że jej córka nigdy nie zostanie wykorzystana w eksperymencie Margaret Dunore.
Mamka znalazła je obie następnego ranka. Ramiona Elizy obejmowały maleńkie ciałko, które przestało oddychać w nocy. Szczegóły nigdy nie zostały odnotowane, a metoda nigdy udokumentowana. Margaret po prostu odnotowała to w swoich dokumentach. Samica pierwszego pokolenia zmarła z nieznanej przyczyny. Obiekt Elizy został następnie uznany za niewiarygodny do dalszych protokołów hodowlanych.