Czytał obsesyjnie, zatracając się w diagramach anatomicznych i tabelach hodowlanych, byle tylko uniknąć myślenia. I uważnie śledził zapisy Margaret, kiedy tylko miał do nich dostęp, odnotowując rosnące rozbieżności między jej przewidywaniami a rzeczywistymi wynikami poprzednich eksperymentów. Margaret tymczasem triumfowała. Z powodzeniem zainicjowała fazę hodowlaną z obiektem zero, dokumentując każdy szczegół z pomocą Pembroke’a.
Obliczała prawdopodobieństwo poczęcia, szacowała okresy ciąży i planowała protokoły obserwacji dla ciąż, których się spodziewała. W swoim dzienniku zamieszczała obszerne wpisy, w których przewidywała, że potomstwo dostarczy bezprecedensowych informacji na temat dziedziczenia albinizmu. Natura miała jednak swoje własne plany.
Spośród trzech kobiet tylko Eliza zaszła w ciążę. Ciała Sarah i Hannah, obciążone traumą i trudnymi warunkami, nie sprzyjały poczęciu, pomimo wielokrotnych par w kolejnych miesiącach. Margaret przypisała to słabości konstytucjonalnej, uznając to za dane potwierdzające jej teorie. Nie brała pod uwagę lub nie chciała przyznać, że głęboki uraz może wpływać na płodność.
Ciąża Elizy była monitorowana z obsesyjną uwagą. Margaret i Pembbrook badali ją co tydzień, mierząc jej brzuch, osłuchując bicie serca płodu i dokumentując każdy aspekt ciąży. Omawiali prognozy. Czy dziecko będzie miało albinizm? Jaki będzie kolor skóry? Jaki będzie kolor oczu? Dyskutowali na te pytania z naukowym entuzjazmem, najwyraźniej nie dostrzegając narastającej rozpaczy Elizy w miarę postępu ciąży.
Thomas widywał Elizę od czasu do czasu przez okno lub w krótkich okresach, gdy mieszkańcy osiedla mogli przebywać na podwórku. Jej brzuch rósł przez całą zimę i wiosnę. Poruszała się powoli, ciężko, z twarzą ściągniętą zmęczeniem i czymś głębszym. Kiedy ich oczy spotkały się po drugiej stronie podwórka, Thomas dostrzegł tak głęboki smutek, że zaparło mu dech w piersiach.
Opłakiwała swoje dziecko jeszcze przed jego narodzinami, wiedząc, jaki los czeka każde dziecko urodzone w tym miejscu. Gdy termin porodu Elizy zbliżał się w maju 1859 roku, Margaret przygotowała salę medyczną w kompleksie, wyposażając ją w dodatkowe wyposażenie. Przez lata odbierała w kompleksie liczne porody i podchodziła do tego porodu ze szczególną ekscytacją.
Pembroke zapewnił sobie obecność, przywożąc ze sobą specjalistyczne instrumenty i obiecując natychmiastowe badanie noworodka w celu udokumentowania jego początkowych cech. Poród odbył się 17 maja 1859 roku. Po 18 godzinach porodu Margaret i Pembroke towarzyszyli mu przez cały czas, traktując cierpienie Elizy jako uciążliwy, ale konieczny aspekt gromadzenia danych.
Kiedy w końcu na świat przyszło dziecko – dziewczynka ważąca nieco ponad 3 kilogramy – Margaret nie pocieszyła wyczerpanej matki, lecz zbadała skórę i oczy niemowlęcia w jasnym świetle lampy. Dziecko nie było albinosem. Miało jasnobrązową skórę, ciemne oczy i czarne włosy. Wyglądało na całkowicie zdrowe, głośno płakało, gdy Pemrook przeprowadzał badanie.
Początkową reakcją Margaret było wyraźne rozczarowanie. Po czterech latach przygotowań, selekcji i edukacji osobnika zero, starannie organizującego ten eksperyment hodowlany, główna cecha, którą miała nadzieję zbadać, nie pojawiła się u pierwszego potomstwa. Cecha recesywna, zauważył Pembroke, robiąc notatki.
Zgodnie z oczekiwaniami, wymaga to, aby oboje rodzice byli nosicielami tej cechy. Matka najwyraźniej nie jest nosicielką genów albinizmu, dlatego potomstwo wykazuje prawidłową pigmentację. Potrzebowalibyśmy wielu pokoleń i starannej selekcji, aby wyizolować recesywną ekspresję. Margaret skinęła głową, a w myślach już kalkulowała kolejne kroki. Podmiot zero będzie musiał zostać sparowany z własną potomstwem płci żeńskiej.