To, co odkryli, było o wiele gorsze, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Drewniane pale w większości zbutwiały, ale dokładne badanie gruntu ujawniło ślady wskazujące na co najmniej 47 oddzielnych miejsc pochówku. 47 osób pochowano w nieoznakowanych grobach na ukrytym cmentarzu. Ich śmierć nigdy nie została zgłoszona, a ich imiona nie zostały odnotowane w żadnym oficjalnym dokumencie.
Pritchard zlecił wykopaliska w kilku grobowcach, aby ustalić przyczynę śmierci. To, co odkryto, było przerażające. Liczne szczątki niemowląt, niektóre z oznakami deformacji fizycznych, inne wyglądające na całkowicie zdrowe. Kilka szczątków dorosłych, które, jak sugerowały badania sądowe, zmarły z powodu niedożywienia lub nieleczonej choroby. A co najbardziej niepokojące, szczątki trzech dorosłych nosiły ślady przemocy, złamania kości, które nigdy się nie zrosły, złamania czaszki i obrażenia, które nie mogły być przypadkowe.
To odkrycie zmieniło wszystko. Margaret mogła argumentować, że rozmnażanie niewolników było legalne, że wysoka śmiertelność niemowląt była nieszczęśliwa, ale nie stanowiła przestępstwa. Ale morderstwo było morderstwem, niezależnie od statusu prawnego ofiary. Ślady przemocy w tych grobach sugerowały, że niektórzy ludzie w kompleksie nie zmarli po prostu z powodu zaniedbania lub trudnych warunków.
Zostali zabici. Po zapoznaniu się z tymi dowodami, Margaret utrzymywała, że nie miała wiedzy o żadnej przemocy. Twierdziła, że jeśli ktokolwiek został zabity, musiało to być dziełem nadzorców działających bez jej zgody lub konfliktów między samymi niewolnikami. Jej prawnicy argumentowali, że bez świadków lub dokumentacji potwierdzającej, że Margaret osobiście dopuściła się lub zleciła zabójstwa, zarzuty morderstwa nie mogły zostać utrzymane.