„Zajmiemy się tym natychmiast, pani Kapoor”.
„Wiem”, powiedziałaś. „Bo jeśli pani tego nie zrobi, nasza współpraca skończy się, zanim się zacznie”.
Błysnął flesz.
Oddałaś mikrofon.
Potem nastąpiło oficjalne odsłonięcie.
Celeste ogłosiła, że „Płomień Feniksa” został już anonimowo zakupiony na aukcję charytatywną, zanim trafił do prywatnego archiwum Domu Kapoora. Dochód z trasy wystawowej zostanie przeznaczony na programy szkoleniowe dla imigrantek i kobiet z klasy robotniczej w zakresie rękodzieła haute couture.
Kolejna fala braw.
Zeszłaś ze sceny.
A Arjun ruszył w twoją stronę.
Oczywiście, że tak.
Tacy mężczyźni jak on zawsze wracają, gdy zmienia się publiczność.
„Meera”, powiedział teraz cicho. Szeregowy. Pilne. „Czy możemy porozmawiać?”
Spojrzałaś na niego.
„O czym?”
Uśmiechnął się wymuszenie.
„Nie bądź taka.”
„Jak co?”
„Wiesz. Zimno.”
O mało się nie roześmiałaś.
Zimno.
Kiedy płakałaś ciepłymi łzami w ściereczki kuchenne, podczas gdy on spał spokojnie, mówiąc ci, że jesteś zbyt prosta.
Zimno.
Kiedy jadłaś makaron instant w wynajętym pokoju, naszywając koraliki, aż krwawiły ci palce.
Zimno.