Celeste uśmiechnęła się do niego uprzejmie.
„Tak. Chciała osobiście pogratulować pani Kapoor nowej fundacji kształcenia rzemieślników”.
Arjun lekko otworzył usta.
Przyjechał, żeby zaimponować inwestorom.
Przyjechała pani negocjować z władzami miasta.
Różnica zdań wisiała między wami jak tron.
Odeszła pani.
Ale wieczór się z nim nie skończył.
Dwadzieścia minut później stała pani w prywatnym salonie z widokiem na hol. Szampan płynął na srebrnych tacach. Reporterzy zadawali ostrożne pytania. Projektanci chwalili suknię. Bogate kobiety prosiły o prywatne spotkania i udawały, że nie są zdesperowane.
Odpowiedziałeś spokojnie.
W głębi duszy byłeś zmęczony.
Nie słaby.
Zmęczony.
Stanięcie twarzą w twarz z duchem i uświadomienie sobie, że wciąż mówi tym samym głosem, wywołuje szczególne wyczerpanie.
Celeste dotknęła twojego łokcia.
„Dobrze sobie z nim poradziłeś”.
„Chciałem go wrzucić do fontanny”.
„To też byłoby dobre”.