„Myślisz o niej”.
„Kto?”
„Kobieta, która stała tu w uniformie sprzątaczki i wciąż drgnęła, gdy on przemówił”.
Twarz Celeste złagodniała.
„Spisała się dobrze”.
Skinęłaś głową.
„Spisała się”.
W pobliżu wejścia rozległo się niewielkie poruszenie.
Odwróciłaś się.
Arjun był tam.
Starszy.
Mniej elegancki.
Bez świty.
Bez dziewczyny.
Bez aroganckiego uśmiechu.
Przez chwilę poczułaś dawny ucisk w piersi.
Potem minął.
Nie podszedł od razu.
Poczekał, aż wasze oczy się spotkają.
Potem lekko skrzyżował dłonie.
Nie ukłonił się tłumowi.