„Szczerze mówiąc”.
Ochroniarz wszedł cicho.
„Pani Kapoor, ktoś stoi przy prywatnym wejściu i pyta o panią. Mówi, że nazywa się pani Bhatia”.
Odwróciłaś się tak szybko, że twoje kolczyki się poruszyły.
„Wprowadź ją”.
Pani Bhatia weszła pięć minut później w bordowym sari, owinięta w zimowy płaszcz, idąc powoli z laską. Jej włosy były teraz białe, ręce bardziej pochylone niż kiedykolwiek, ale wzrok wciąż bystry, by móc pokornie patrzeć na królów.
Przeszłaś do niej przez pokój.
Po raz pierwszy tego wieczoru twoje opanowanie się załamało.
„Przyszedłeś”.
Wyglądała na urażoną.
„Moja uczennica pokazuje sukienkę za milion dolarów i oczekuje, że będę siedzieć w domu i oglądać telewizję?”
Schyliłeś się i dotknąłeś jej stóp, zanim ktokolwiek zdążył cię powstrzymać.
W pokoju zapadła cisza.
Pani Bhatia położyła drżącą dłoń na twojej głowie.