„Prawdę”.
Rozejrzał się dookoła.
Potem odetchnęłaś.
„Byłam okrutna”.
Nic nie powiedziałaś.
„Byłam okrutna, kiedy braliśmy ślub. Wstydziłam się swojego pochodzenia i przerzuciłam ten wstyd na ciebie, bo przypominałeś mi wszystko, przed czym próbowałam uciec”.
To było bliżej.
Kontynuował, a jego głos był bardziej szorstki.
„Pomogłaś mi bardziej, niż przyznawałam. Sprawiałaś, że wszystko było piękne, a ja nazywałam to małym, bo nie wiedziałam, jak to zmierzyć”.
Cisza w piersi zacisnęła ci się wbrew twojej woli.
Nie miłość.
Nie tęsknota.
Tylko ból po usłyszeniu słów, które uratowałyby cię lata temu, gdyby był w stanie je wtedy wypowiedzieć.
Arjun spojrzał na podłogę.
„Kiedy nie błagałaś mnie, żebym została, mówiłam sobie, że to dlatego, że nie rozumiałaś, co tracisz. Ale może byłam zła, bo rozumiałaś”.
Patrzyłaś na niego przez dłuższą chwilę.