Uśmiechnąłeś się.
Celeste była z tobą od czasu twojego pierwszego dużego klienta. Była redaktorka mody. Bezwzględna negocjatorka. Przyjaciółka, choć żadne z was nie używało często sentymentalnych słów.
Spojrzała w szklaną ścianę.
„Jego inwestorzy zadają pytania”.
Podążyłeś za jej wzrokiem.
Na dole Arjun stał z dwoma mężczyznami w garniturach. Jego postawa była zbyt sztywna. Jego uśmiech zbyt szeroki. Kavya nie była teraz nawet w pobliżu jego ramienia.
„Dobrze” – powiedziałeś.
Celeste przyjrzała ci się.
„Naprawdę?”
Nie odpowiedziałeś od razu.
Latami wyobrażałaś sobie ten moment.
Nie do końca to.
Nie centrum handlowe, nie suknia, mundur.
Ale jakaś wersja Ardżuna widzącego, jak powstajesz.
W fantazji coś się uleczyło.
W rzeczywistości ujawniło tylko, że rana się zabliźniła, a nie zniknęła.
„Nie wiem” – powiedziałaś.
Celeste skinęła głową.