Kavya zdjęła rękę z ramienia Arjuna.
„Arjun” – wyszeptała – „mówiłeś, że jest nikim”.
Uśmiechnąłeś się blado.
„Zawsze lubił się mylić na głos”.
W holu rozległ się śmiech.
Twarz Arjuna poczerwieniała.
„To ty to ustawiłeś”.
Przechyliłeś głowę.
„Co ustawiłeś?”
„To”. Wskazał na twój mundur, tłum, porę. „Chciałeś mnie zawstydzić”.
„Nie” – powiedziałeś. „Chciałem zobaczyć, jak ludzie traktują niewidzialny personel, zanim podpiszę umowę partnerską z tym centrum handlowym”.
Dyrektor centrum handlowego przełknął ślinę.
Kilku kierowników przy wejściu poruszyło się niespokojnie.
Kontynuowałeś spokojnym, ale wyraźnym głosem.
„Spędziłem dziś dwie godziny w tym uniformie. Trzech gości podziękowało. Jedno dziecko przeprosiło za wejście na mokrą podłogę. Dwóch pracowników próbowało pomóc mi w noszeniu zapasów. Jeden mężczyzna wyrzucił pieniądze do kosza i powiedział, żebym nie marzył za wysoko”.