Należy do niewidzialnych pracowników, którzy dbają o to, by pałace lśniły, podczas gdy goście mylą czystość z magią.
Należy do dziewczyny, którą byłam, zanim zrozumiałam, że zwyczajność nie jest obelgą.
Zamknęłaś szufladę.
Przez długą chwilę stałaś w milczeniu.
Nie samotna cisza.
Nie zraniona cisza.
Całkowita cisza.
Taka, która nadchodzi, gdy burza skończy mówić ci, kim jesteś.
Siedem lat wcześniej Arjun Malhotra cię odrzucił, ponieważ uważał, że jesteś zbyt zwyczajna jak na życie, jakiego pragnął.
Siedem lat później znalazł cię z mopem i uwierzył, że świat przyznał mu rację.
Wtedy lobby się ukłoniło.
Ale ukłon nigdy nie był zwycięstwem.
Zwycięstwo polegało na tym, że go nie potrzebowałeś.
Stałeś się sobą już w zacisznych pokojach, późnych nocach, zmęczonych rękach, wynajętych studiach i upartych porankach, gdy nikt nie klaskał.
Już wiedziałeś, że klasy nie da się kupić.