Rubinowe kamienie płonęły na gorsecie. Złoty haft wił się niczym ogień nad spódnicą. Welon mienił się niczym jedwab w słońcu i dymie.
Wzrok Arjuna przesunął się z sukni na ciebie.
Potem jego usta się skrzywiły.
„Meera?”
Odwróciłaś się.
Na sekundę jego uśmiech zniknął.
Twoja twarz się zmieniła.
Schudsza.
Spokojniejsza.
Starsza w kącikach.
Ale twoje oczy wciąż były takie same.
Głębokie.
Cisza.
Niebezpiecznie nieczytelne.
Siedem lat wcześniej podpisał papiery rozwodowe bez mrugnięcia okiem. Powiedział ci: „Jesteś zbyt zwyczajna jak na mężczyznę, który ma stać się potężny”.
Nie błagałaś.
To rozgniewało go bardziej niż łzy.