Kiedy zbudowałaś markę z popiołów, a on przez siedem lat wmawiał ludziom, że nie masz „żadnych ambicji”.
„Chciałeś, żebym była wyrafinowana” – powiedziałaś. „To jest wyrafinowane”.
Zacisnął szczękę.
„Nie wiedziałam, że stałeś się…”
Przerwał.
Uniosłaś brew.
„Przydatny?”
„Sukcesowny”.
„To inne słowa”.
Kavya stała kilka kroków dalej, skrzyżowawszy ramiona i obserwując was oboje.
Arjun zniżył głos jeszcze bardziej.
„Słuchaj, przyznaję, że wcześniej byłem surowy”.
„Wrzuciłeś pieniądze do kosza na śmieci”.
„Nie wiedziałem, że to ty”.
To zdanie było idealne.
Tak idealne, że wszechświat powinien je ująć w ramy.
Uśmiechnęłaś się.
„W tym problem, Arjun. Nie wiedziałeś, że to ktoś godny szacunku”.
Jego twarz poczerwieniała.
„Żartowałam”.