Nie ugięłaś się.
Ta cisza uszczypnęła go w dumę.
Więc nachylił się bliżej.
„Nie marz za wysoko. Nawet jeśli będziesz sprzątać to centrum handlowe przez dziesięć żyć, nigdy nie będziesz miała klasy, żeby nosić coś takiego.”
Słowa utkwiły w niej mocno.
Ochroniarz odwrócił wzrok.
Sprzedawczyni zamarła.
Kavya zakryła usta, śmiejąc się.
Twoje palce zacisnęły się na szmatce.
Ale twój głos pozostał spokojny.
„Skończyłaś?”
Uśmiech Arjuna zniknął.
Zanim zdążył odpowiedzieć, muzyka w holu ucichła.
Z prywatnego korytarza weszło czterech ochroniarzy w czarnych garniturach.
Za nimi, niemal biegiem, biegł sam dyrektor centrum handlowego.
Tłum się poruszył.
Podniosły się telefony.
Rozległy się szepty.