Mężczyzna przed tobą nie był olbrzymem, który nawiedzał twoją pamięć.
Był mniejszy.
Starzejąc się na krawędzi.
Wciąż przystojny.
Wciąż ambitny.
Wciąż zdolny do ranienia ludzi, gdy się boją.
Ale nie miał już nad tobą władzy.
„Dziękuję, że to powiedziałaś”, powiedziałaś.
Jego oczy uniosły się z nadzieją.
Błąd.
Dostrzegłaś to od razu.
Męskie przekonanie, że szczerość jest kluczem.
„Ale to niczego nie zmienia”, kontynuowałaś.
Jego twarz posmutniała.
„Meera…”
„Już cię nie nienawidzę, Arjun. To nie to samo, co otwieranie drzwi”.
Przełknął ślinę.