A teraz byłaś tutaj.
Sprzątaczką.
Przed suknią wartą więcej niż jego mieszkanie.
Arjun podszedł bliżej, upewniając się, że jego włoskie buty głośno stukają o marmur.
Kavya zmierzyła cię wzrokiem od stóp do głów.
„Kim ona jest?”
„Moja przeszłość” – powiedział Arjun. „Bardzo tania”.
Nie zareagowałaś.
Popatrzyłaś tylko na suknię.
Arjun się roześmiał.
„Podoba ci się?”
Cicho skinęłaś głową.
„Jest piękna”.
„Piękna?” powtórzył wystarczająco głośno, by usłyszeli ją siedzący w pobliżu goście. „Meera, kobietom takim jak ty wolno sprzątać wokół takich sukienek. Nie dotykać ich.”
Kavya się roześmiała.
Kilka osób się odwróciło.
Arjunowi się to spodobało.
Wyciągnął kilka banknotów i wrzucił je do kosza na śmieci obok twojego wózka ze sprzątaczkami.
„Proszę. Kup sobie kawę. To bardziej pasuje do twojej kategorii.”
Spojrzałaś na pieniądze.
A potem na niego.